Pałeczki z kości słoniowej

Polecając bardzo serdecznie książkę Zbigniewa Królickiego “Bajki chińskie, czyli 108 opowieści dziwnej treści” zdecydowałem się opowiedzieć Wam jedną z nich.Z bajki tej oto każdy wyniesie coś dla siebie – dla mnie ma ona wartość biznesową, gdyż opisuje sytuację niektórych polskich firm.pałeczki
Gdy na cesarskim tronie zasiadł młody cesarz z dynastii Czou, wszyscy byli szczęśliwi i zadowoleni. Młody cesarz słynął z roztropności i sprawiedliwości. Miał wielu mądrych ministrów, którym nie brakowało odwagi, by jasno wygłaszać swe poglądy w obecności cesarza. Również lud zadowolony był z umiarkowanych podatków i sprawiedliwych sądów.

Po kilku latach niczym nie zakłóconego, wzorcowego wręcz panowania, na jednej z cotygodniowych narad najbardziej zaufany, najstarszy minister Wei Tse poprosił cesarza o zwolnienie go z tej zaszczytnej funkcji i pozwolenie udania się do klasztoru na odosobnienie. Zaskoczenie było ogromne. Wei Tse należał do najmądrzejszych, najbardziej wpływowych i najbogatszych ludzi w cesarstwie.

Cesarz długo zwlekał z decyzją. Prosił — na ile pozwalała mu godność cesarska; nalegał — na ile pozwalała mu etykieta. Wei Tse wciąż grzecznie prosił jednak, jako jedyny i oficjalny powód swego pragnienia podając „wewnętrzny głos”, który nakazuje mu spędzenie reszty życia w klasztorze. W końcu cesarz wyraził zgodę, zastrzegając, że gdyby minister zechciał wrócić, pałac cesarski zawsze będzie stał przed nim otworem i zostanie on powitany z otwartymi ramionami.

Gdy Wei Tse pakował swoje rzeczy, do komnaty przyszło kilku jego najbliższych kolegów z rady ministerialnej, aby odwieść go od powziętego zamiaru. Mieli nadzieję, że wpłyną na zmianę decyzji, a przede wszystkim dowiedzą się, jaki jest prawdziwy powód tej niespodziewanej rezygnacji.

Wei Tse był jednak nieugięty i całkowicie niepodatny na namowy przyjaciół.

W końcu jeden z nich powiedział:
– Czy mógłbyś, przynajmniej ze względu na naszą wieloletnią przyjaźń, podać nam prawdziwy powód swojej decyzji?
– Dobrze – odrzekł Wei Tse – powiem wam, ale proszę, abyście zachowali to, co usłyszycie, w największej tajemnicy. W komnacie zrobiło się zupełnie cicho.
– Odchodzę z dworu, bo wczoraj przy obiedzie cesarz poprosił o pałeczki do ryżu z kości słoniowej.

Co takiego? – prawie jednocześnie krzyknęli wszyscy ministrowie. — To jest powód ? — i zaczęli się śmiać.

Ale Wei Tse się nie śmiał i powoli kontynuował swoją myśl.

– Z tego nie wyniknie nic dobrego, bo kto zaczyna jadać pałeczkami z kości słoniowej, temu nie starczą już też porcelanowe miseczki. Zechce je mieć z jadeitu albo bawolego rogu inkrustowane go drogimi kamieniami. Zamiast ryżu i jarzyn zażąda wyszukanych przysmaków: mięsa młodego leoparda, słoniowych ogonów, języka aligatora. Wzgardzi codziennym ubiorem i zażyczy sobie kosztownych jedwabi. Zwykłe komnaty mu zbrzydną i zechce mieszkać jedynie w złotych pałacach. Zwykli ludzie będą go drażnić i otoczy się niedostępnym murem. Będzie żył tylko dla siebie, a przyjaciele nie będą mu potrzebni, więc się ich pozbędzie. Dlatego odchodzę już dzisiaj, bo nie chcę mieć z tym nic wspólnego.

Ministrowie wyszli z komnaty, kręcąc głowami z powątpiewaniem i niedowierzaniem. Znali cesarza od wielu, wielu lat. To nie było możliwe. Pięć lat później młody cesarz — ostatni z dynastii Czou — był wzbudzającym lęk tyranem i mordercą, który w okrutny sposób gnębił swoich poddanych. Rzeczywiście otaczały go góry wyszukanych mięs i potoki najwyszukańszych win, mogących wypełnić jezioro. Aby nikt nie widział tego przepychu, otoczył paląc wysokim murem; aby nikt mu nie zwracał uwagi, każdego, kto wyraził odmienne zdanie, skazywał na ścięcie. Otaczał się tylko poplecznikami i klakierami.

Tak doszło w końcu do jego upadku.

Jego następca zastał cesarstwo zrujnowane i w rozpadzie. Rozpoczął żmudne dzieło odbudowy zdewastowanego państwa, a swoim najbliższym doradcą mianował Wei Tse, który zgodził się opuścić klasztor.

Mijały lata na ciężkiej mozolnej pracy, aż pewnego dnia, przy obiedzie, nowy cesarz poprosił o pałeczki do ryżu z kości słoniowej.

Wei Tse powrócił do klasztoru.